broń strzelecka drugiej wojny

site
Dębowe Uroczysko

Nom... Ja trenuję Brazylijskie Jiu Jitsu w klubie należącym do Vale Tudo Polska ( trenujemy też w klubie Zapasy, Box, Vale tudo i moze od Września Muay Thai). Oglądam dużo turnieji VAle Tudo i MMA, a także walk Submision Wrestlingu Jest to moje główne zainteresowanie i razcej nie mam oprócz niego na nic innego czasu. Poza tym słucham jak już mówiłem Black i Epick (Viking) Metalu, czyli takich zespołów jak Bathory, Venom, Behemoth, Cradle of Filth. Lubie oglądać filmy i czytać na temat Drugiej Wojny Światowej, a także na temat broni strzeleckiej i pancernej. Pza tym jeszcze nie postanowiłem co bym chciał w życiu robić, oprócz startów w mistrzostwach BJJ, Submision Wrestlingu i Vale Tudo.




Kolego temat zbyt ogolnikowy i zaszeroka wiedza bronioznawcza musiala by sie tu pojawic wiec bardziej sprecyzuj o bron strzelecka z ktorej to armi ci chodzi [walczacych w wojnie krymskiej 1853-55] ....abys niebladzil walczyli tam : Anglicy -Francuzi-Sardynczycy-Turcy-Austria a po drugiej stronie Rosja.

Krótko i węzłowato:

- czy Brytyjczycy i Rosjanie używali amunicji Nesslera do broni gładkolufowej,
- jaki był zasięg skuteczny rosyjskiej, brytyjskiej i francuskiej gładkolufowej broni długiej (chodzi mi o przepisową broni strzelecką)?
- jaki był zasięg skuteczny karabinów gwintowanych Rosjan, Brytyjczyków (w uwzględnieniem broni wz. Minie i karabinu brunszwickiego) no i oczywiście broni używanej przez Żuawów, strzelców algierskich i szaserów?

Chodzi mi o rok 1854, dokładnie o Almę, Bałakławę i Inkerman (20 września - 5 listopada 1854 w nowym stylu).

I na razie tyle.
Co do tego, kto, kiedy i jak tam walczył to wiedzę mam, nie będe się nią jednak chwalił.



Militarny skansen przy ul. 6 Sierpnia

(em)

2009-09-17 03:28:18

Czołg T-34, taki sam jak słynny filmowy "Rudy", którym jeździli czterej pancerni i ich pies Szarik, odrzutowiec szkolno-bojowy Iskra, helikopter Mi-2, kuchnię polową, a także armaty z czasów drugiej wojny światowej można zobaczyć na terenie Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Łodzi przy ul. 6 Sierpnia. W środę otwarto tam skansen militarny.

- Jeszcze w tym roku nasze zbiory powiększą się o samochód opancerzony BRDM - mówi inicjator powstania skansenu, płk Wojciech Filkowski, szef wojewódzkiego sztabu wojskowego w Łodzi.

Czołg T-34 zwany kaczką (z powodu odgłosu wydawanego przez gąsienice w czasie jazdy, przypominającego kwakanie), trafił do Łodzi z Kutna, gdzie przez wiele lat stał jako pomnik na terenie jednego z osiedli mieszkaniowych. Wojenną przeszłość mają również 57-milimetrowe armaty przeciwpancerne wz. 1943. Używano ich do niszczenia ciężkich, niemieckich czołgów Panther i Tiger.

Odrzutowiec Iskra jeszcze kilka lat temu służył w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie do szkolenia lotników. Za jego sterami siedzieli m. in. piloci, którzy obecnie latają na myśliwcach F-16.

- To była bardzo dobra maszyna. Ma ponad 10 metrów rozpiętości skrzydeł, osiągała prędkość ponad 700 km na godz. i pułap 11 km - zaznacza mjr Andrzej Jeziorski, rzecznik łódzkiego WSzW.

Helikopter Mi-2 przyjechał do WSzW z 23 Bazy Lotniczej w Mińsku Mazowieckim. W armii służył 30 lat. W ostatnich latach był na wyposażeniu wojskowej grupy poszukiwawczo-ratowniczej i uczestniczył w wielu niebezpiecznych akcjach. Sprawował się bez zarzutu.

W środę w skansenie militarnym można było także obejrzeć mundury wojskowe noszone przez żołnierzy oraz te, które w najbliższym czasie trafią do armii. Pokazano również broń strzelecką i polową salę operacyjną.

Pierwszymi widzami, którzy mogli obejrzeli te eksponaty, były dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 25 im. Armii Łódź i z Przedszkola Miejskiego nr 98 przy ul. Legionów.

Zbiory można oglądać codziennie w godz. 8 - 16. Wstęp jest bezpłatny. Przewodnikami są żołnierze zawodowi służący w WSzW.

- Liczymy, że będzie odwiedzała nas młodzież i niektóre lekcje z przysposobienia obronnego będą odbywały się w skansenie. Może wtedy więcej młodych ludzi będzie ubiegało się o przyjęcie do armii w charakterze żołnierzy zawodowych - mówi mjr Andrzej Jeziorski.

ŹRÓDŁO: http://lodz.naszemiasto.pl



Hej

Jak myślisz, marcnow, ja tu cały czas mówię o latach 40., a nie latach 50.Tu-4 był identyczny z B-29 i myślę, że można dałoby się zrobić błyskawicznie wersję zdolną przenosić bombę A.

Hmm skoro mowa o latach 40. to warto jednak przypomnieć że pierwsza radziecka próba jądrowa miała miejsce 29 sierpnia 1949. Można przypuszczać, że podobnie jak w przypadku Amerykanów pierwsze egzemplarze realnych bomb lotniczych gotowe były mniej więcej w tym samym okresie a więc samej końcówce lat 40.
Oczywiście dało się jak sądzę bezproblemowo dostosować Tu-4 do przenoszenia broni jądrowej. Skoro dało się wcześniej B-29 no to jego klona też nie byłoby trudno. Problem leży raczej w jego małym zasięgu. Amerykanie dysponowali licznymi bazami w Europie i Azji, z których w razie wojny B-29 mogłyby zaatakować terytorium ZSRR. Ale Rosjanie nie za bardzo mieli bazy umożliwiające atak na kontynent amerykański, co najwyżej na wspomniane wcześniej kraje Europy i Azji w których były amerykańskie bazy. W przypadku zasięgu Tu-4 (ok. 6200 km) nawet misją "w jedną stronę" (bez możliwości powrotu) chyba nie udałoby się dosięgnąć USA, poza obszarami dalekiej północy.


Jeśli chodzi o szturmowce-Sowieci mieli dobrych pilotów, niszczyli wszystko co spotkali na drodze.Ich samoloty też były dobre- Iły-10 ''Beast'', które były tak niszczycielskie, że Alianci obawiali sie ich użycia w ewentualnej wojnie.

Szczerze mówiąc nie słyszałem żeby się ich jakoś szczególnie obawiali. Można się w zasadzie zastanawiać czy tego rodzaju samolot (wyspecjalizowany szturmowiec 1-silnikowy) ma w ogóle sens. I RAF i USAAF używały do tego myśliwców z bombami, i to zwykle zabierających więcej uzbrojenia niż Ił-10. Luftwaffe w zasadzie postępowała podobnie (FW-190 z bombami), jednak zafundowała sobie też niewielką liczbę szturmowców w rosyjskim stylu, co prawda dwusilnikowych (Hs-129) ale zbudowanych wg podobnych założeń (opancerzony samolot nastawiony na ataki głównie z użyciem broni strzeleckiej a bombowe w drugiej kolejności). Z kolei USNavy uznała że taki samolot jest jej potrzebny i zbudowała sobie Skyraidera, jednak wg całkowicie odmiennych założeń niż Rosjanie swoje Ił-y - to był samolot o wiele większy i potężniejszy, o wielkim udźwigu i wielokrotnie większym zasięgu.
Doświadczenia z wojny w Korei (1950) też nie wykazały jakiejść szczególnej przewagi Ił-ów, parę razy na początku zaatakowały wojska ONZ i dostały od razu w czapkę i się skończyło. Takoż tłokowe myśliwce Jak-9. Po pierwszym miesiącu mniej więcej działań działań aktywność lotnictwa pn-kor. spadła niemal do zera. Dopiero pojawienie się Rosjan w listopadzie 1950 zmieniło sytuację, jednakże głównie wskutek wprowadzenia do walki nowoczesnych myśliwców odrzutowych MiG-15, ani szturmowce ani Jaki niczego specjalnego nie dokonały. Można przypuszczać że w latach 40. w starciu z USAAF w Europie Zach. też by się to tak skończyło.



W drugiej połowie XIX wieku podstawową bronią rosyjskiej piechoty był 10,67 mm (4,2 linii - linia to stara rosyjska miara długości równa jednej dziesiątej cala) karabin Berdana. Był to gwintowany, odtylcowy karabin czarnoprochowy na amunicję scaloną. Po wynalezieniu przez Paula Vieille prochu bezdymnego możliwe stało się zmniejszenie kalibru karabinów. Pierwszą konstrukcją nowej generacji był francuski karabin Lebel Mle 1886. W następnych latach powstawały nowe wzory karabinów, strzelające amunicją z prochem bezdymnym. Były to karabiny powtarzalne (początkowo z magazynkami rurowymi, podlufowymi, później z magazynkami pudełkowymi). Nowe konstrukcje z zainteresowaniem były obserwowane przez rosyjskie Ministerstwo Wojny. W 1887 roku przeprowadzono próby kilku karabinów. Za najlepszy uznano karabin belga Emila Naganta. Opierając się na konstrukcji tego karabinu, w 1890 kapitan Siergiej Mosin opracował własny karabin. Z karabinu Naganta zaczerpnięta została konstrukcja magazynka. S. Mosin skonstruował mechanizm zamkowy.
Widząc możliwość uniknięcia opłat licencyjnych podjęto decyzję o wykonaniu prototypu i serii próbnej 30 karabinów Mosina i porównaniu go z oryginalnym karabinem Naganta. W 1890 roku odbyły się próby. Karabin S. Mosina wyraźnie wzorowany na karabinie Naganta miał większą liczbę zacięć i niesprawności, ale także prostszą konstrukcję. W wyniku prób uznano, że prostsza konstrukcja ułatwi produkcję w warunkach rosyjskich, a mniejszą niezawodność można zaakceptować. Poważnym argumentem były też mniejsze koszty przyjęcia do uzbrojenia rodzimej konstrukcji (za prawa do produkcji karabinu Naganta trzeba by zapłacić). W dniu 13 kwietnia 1891 przekazano carowi raport z propozycją przyjęcia karabinu Mosina na uzbrojenie jako „rosyjski trzyliniowy karabin wzór 1891” . W następnych dniach zatwierdzono wprowadzenie karabinu do produkcji pod nazwą „trzyliniowy karabin wzór 1891” (Aleksander III skrócił proponowaną nazwę).
W następnych latach w konstrukcji karabinu wz.1891 wprowadzano drobne zmiany. Opracowano też nową odmianę karabinu, tzw. wzór dragoński i kozacki. W 1907 roku wprowadzono do uzbrojenia karabinek wz. 1907. W 1908 w związku z wprowadzeniem amunicji z pociskiem ostrołukowym zmodernizowano celowniki produkowanych karabinów.
Pierwszą większą modernizację karabinu Mosina przeprowadzono dopiero pod koniec lat dwudziestych.
Typy broni:
wz. 1891 – standardowy karabin piechoty
wz. 1891 „dragoński” – wersja z krótszą o 76 mm lufą.
wz. 1891 „kozacki” – wersja skrócona jak „dragoński”, pozbawiona bagnetu.
wz. 1907 – karabinek przeznaczony dla formacji tyłowych i pomocniczych. Lufa skrócona o 290 mm, pozbawiony bagnetu
Co myslicie o tej broni? Czy była lepsza od Mausera? Dlaczego nie zastąpiono go Awtomatem Fiodorowa? Dlaczego jego naboje miały inny kształt?
Źródło:pl.wikipedia.org
''Broń strzelecka XX stulecia''


All right reserved.
©